Zmagam się z nerwicą od 5 lat. Początki były dramatyczne – wielokrotnie myślałam, że umrę, a jako matka wówczas pięcioletnich bliźniaków, byłam przerażona. Postanowiłam walczyć, a właściwie uwierzyć w to, że nerwica mnie nie zabije. Pomyślałam podczas pewnego ataku: pozwól sobie umrzeć. Nie umarłam! To był przełom. Pana opowieść jest wspaniałą formą terapii i potwierdzeniem, że kierunek myślenia i postępowania, który wybrałam, jest właściwy i skuteczny.

[...]

Karolina

[G.Sz.]:Ja ciągle dokładnie pamiętam ten moment kiedy w końcu powiedziałem
sobie: „Ok, to umrę. Skoro tak ma być to niech będzie. Sprawdzam!” No może nie było to tak gładko jak teraz piszę  :) – ale to był przełomowy krok…

Możliwość komentowania jest wyłączona.