Warunki sukcesu

Głównym warunkiem sukcesu jest oczywiście postępowanie zgodnie z zaleceniami terapii. Dopasowanie jej do swoich potrzeb oraz życiowej sytuacji i nastawienie się na długie zmaganie. Ale nie o tym chciałbym tu napisać. Raczej o postawie wobec choroby. Terapie mogą być potencjalnie różne. Nie upieram się, że ta jest absolutnie jedyna i wyłącznie gwarantująca powodzenie, choć pomogła mnie, a skuteczność tego typu terapii kognitywno-behawioralnej ma potwierdzenie naukowe i coraz większe ugruntowanie w neurobiologii w miarę jak ta nauka się rozwija.
Chodzi mi o to jaka postawa sprzyja pomyślnej terapii, a jaka nie. Co może ją przyspieszyć, a co opóźnić, albo w ogóle zniweczyć.

Dwie sprawy wydają mi się ważne.

Po pierwsze wzięcie odpowiedzialności za swoją chorobę i jej przezwyciężenie. Bo to nie jest choroba. To jest twój stan emocjonalny. Nikt, ani psychoterapeuta, ani osoby najbliższe, ani gość który publikuje w internecie, nikt cię z tego nie wyciągnie. Możesz wyciągnąć się tylko sam. Osoby i zasoby wiedzy mogą pomóc wskazać drogę, wytłumaczyć mechanizmy, wesprzeć cię w twojej walce ale nie mogą cię uleczyć. Ty sam musisz przepracować to doświadczenie by je pokonać. Odkręcić pętlę strachu.

Dla tych wszystkich, którzy wpadli w pułapkę nerwicy poprzez stres ścigania się życiem takie stwierdzenie nie  powinno być zaskakujące. Przywykli są do brania odpowiedzialności na siebie. (Zwykle zbyt dużej odpowiedzialności). Co jednak jeśli jesteś jedną z tych nieśmiałych osób, która może od dzieciństwa cierpiała na różne fobie, by w końcu wpaść w nerwicową pętlę? Nie wiem. Wiem tylko, że każdy ma ukryte talenty i świat czeka, żeby go nimi obdarować. Potrzeba w nim twojej wrażliwości i wyobraźni. Bezmyślnych i nieczułych i tak nie brakuje. Wiem, że każdy może znaleźć w sobie siłę… To twoje życie i twoja droga.

Po drugie stanięcie przed samym sobą w prawdzie. W prawdzie swojego nerwicowego stanu. W prawdzie lęku który odczuwasz. Prawdzie i akceptacji tego, że nie jesteś herosem ani cyborgiem. Że możesz zawieść, ulec, bać się. Że można cię złamać. Że jesteś kłębkiem uczuć. Że jesteś człowiekiem po prostu.

Dla mnie osobiście zrozumienie, że nie mogę się obwiniać za wszystkie właściwe mi słabości ciała, charakteru czy urodzenia, było nie tylko ważne w drodze wyjścia z nerwicy, ale w ogóle ważnym etapem pogodzenia się z życiem. Nie jesteś odpowiedzialny za to (jak też nie jest to twoją zasługą), że jesteś niski albo wysoki, brzydki albo ładny, brunetem albo blondynem, owłosionym albo łysym, ze wsi albo z miasta, z dobrego albo złego domu, gadatliwym albo nieśmiałym, odważnym albo bojaźliwym, impulsywnym albo spokojnym, zdrowym i dynamicznym albo chorowitym i słabym. To wszystko są twoje mniej lub bardziej trwałe cechy ale nie masz na nie bezpośredniego albo wręcz żadnego wpływu i nie ponosisz za nie odpowiedzialności. Nie ponosisz odpowiedzialności za to na co nie masz wpływu. To stwierdzenie jest tyleż banalne co rzadko przyswajane.

Nie czuj się odpowiedzialny za fakty i okoliczności za które nie jesteś odpowiedzialny ale i nie przypisuj sobie przewag stworzonych przez takie fakty i okoliczności. Twoim sukcesem jest to co sam wypracujesz i stworzysz. Tak, już wiesz, wyjście z nerwicy będzie jednym z nich.

Zaakceptuj siebie w prawdzie takim jaki jesteś. To przynosi spokój i pewność.

Alternatywą jest budowanie masek i póz, obarczanie odpowiedzialnością innych, agresja, frustracja i coraz większe rozmijanie się z rzeczywistością. Maski chronią nas ale i ograniczają. Każdy z nas jakąś nosi, często wymiennie zależnie od sytuacji. Pytanie nie jest nawet, czy taką czy inną maskę zakładasz, ale czy sam nie stałeś się maską. Czy nie utknąłeś w wiezieniu fałszu? Żeby wyjść z nerwicy potrzebujesz świeżego powiewu prawdy na swój temat. Podejmowania decyzji w oparciu o rzeczywisty, a nie projektowany swój obraz. Oto zresztą zadanie na całe życie – poznać siebie. Zakładaj maski i buduj wizerunki dla innych jeśli chcesz, ale nie zakładaj maski przed samym sobą. Zwiedzie cię tylko na manowce pychy lub frustracji i przed niczym nie uchroni.

Możesz szukać drogi na zewnątrz, ale ona jest w tobie…

 

Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą  w przyrodzie, ale trzciną myślącą. Nie potrzeba, by cały wszechświat uzbroił się, aby go zmiażdżyć: mgła, kropla wody wystarczą, aby go  zabić. Ale  gdyby nawet  wszechświat go zmiażdżył, człowiek byłby i tak czymś szlachetniejszym niż to, co go zabija, ponieważ wie, że umiera i zna przewagę, którą  wszechświat  ma nad  nim. Wszechświat nie wie nic o tym.
(Blaise Pascal „Myśli”)